''Szklany tron'' - Sarah J. Maas

by - 21:32


Jeśli czytaliście moją recenzję "Królowej Tearlingu" to na pewno wiecie jak kiepskie wrażenie na mnie wywarła. Niemniej, stwierdziłam, że nie porzucę swojego postanowienia i kolejna książka do przeczytania także będzie z gatunku fantasy. Miałam nadzieję, że tym razem trafię lepiej. Czy nie okazała się ona płonna?
Do sięgnięcia po tej tytuł skłoniły mnie bardzo pozytywne recenzje blogerek oraz wysoka ocena w serwisie Lubimy Czytać (na tę chwilę średnia ocen użytkowników wynosi ok. 8/10). Sam opis fabuły przypominał mi nieco Igrzyska Śmierci, ale osadzone w średniowiecznym klimacie i przeznaczone dla największych przestępców oraz zbrodniarzy. Osoba, która je wygra, miała objąć stanowisko Królewskiego Obrońcy, a także odzyskać utraconą wolność po kilku latach służby.
Główna bohaterka książki to zabójczyni - co jest naprawdę wielokrotnie podkreślane przez autorkę, jakbyśmy mieli zapomnieć o tym fakcie w trakcie czytania - imieniem Celaena. Ma ona osiemnaście lat i jest w zasadzie typowym przykładem Mary Sue. Jeszcze rok temu piękna i na dodatek - jak łatwo można domyślać się po gatunku książki - związana z magią. Po szkoleniu trwającym sześć lat, (nie)skromnie uważa, że potrafi się posługiwać każdym widzianym rodzajem broni. Ciągle obmyśla plany i sposoby, jak mogłaby zamordować strażników, nielubiane osoby, w zasadzie niemal wszystkich przewijających się bohaterów. Jest ponoć najbardziej znaną i skuteczną zabójczynią w krainie, ale mimo wszystko popełniła błąd, który skazał ją na katorżniczą pracę w kopalni.
Celaena jest postacią, przez którą z każdą kartką czułam się bardziej zażenowana. Kiedy pojawia się na królewskim dworze, nikt jej nie rozpoznaje, mimo rzekomej sławy. Na dodatek, okazuje się szybko, iż dziewczyna ma mnóstwo talentów, takich jak chociażby gra na fortepianie(swoją drogą, siedemnastowiecznym instrumencie, który nijak nie pasuje do epoki, w jakiej utrzymana jest książka), zna też języki obce i potrafi czytać, co zresztą uwielbia robić. Do królestwa przybywa pod przykrywką córki bogatego kupca, więc powinna przestrzegać zasad savoir-vivre, ale źle zachowuje się przy stole i dziwnym trafem nikogo to nie zastanawia. Nagle dowiadujemy się też, że Celaena ma w zasadzie dobre serce, bo pomogła niewolnikom i nie zgadza się na uśmiercanie psów. Było to dla mnie absurdem i miałam wrażenie, że autorka usilnie chciała w ten sposób sprawić, by czytelnik polubił Celaenę. U mnie wywarło to zupełnie odwrotne odczucia.
Ponadto, byłam zmieszana, gdy po kilku pierwszych stronach Celaena przez upadek twarzą na podłogę czuła tak wielki ból, że... niemal popłakała się. Niestety, podobnej wrażliwości nie wykazała, gdy opisywała jednemu z bohaterów jak musiała zrobić sobie dużo większą krzywdę jako dziecko, w ramach swoistego sprawdzianu. Później wyszło na jaw, że umiejętności szermiercze zabójczyni również nie należą do najlepszych. Świetnym przykładem był fakt, iż Kapitan Gwardii pokonałby ją z łatwością, gdyby nie to, że jedynie ćwiczyli, ale nie stanowiło to jedynego potwierdzenia. Celaena nie miała jednak problemu w pokonaniu dwudziestu trzech strażników kilofem, będąc wyczerpaną, poważnie poranioną i zabiedzoną. No, naprawdę? Tak można byłoby wymieniać dalej, ale nie chcę wam więcej spoilerować, choć wątpię, aby chciało się komukolwiek sięgać po "Szklany tron" po mojej nieprzychylnej recenzji.
Odnośnie reszty postaci, to są dziwnie poprowadzone, ale przynajmniej jakieś, nie to, co w przypadku "Królowej Tearlingu". Uważam jednak, że zdecydowanie zbyt często się rumienią, chichoczą i bardzo szybko zmieniają zachowanie. W jednej chwili poruszają poważny temat, a dwie kartki dalej już dają sobie kuksańce i świetnie się bawią. Jedyną, jaka wzbudziła moją sympatię był król. Szkoda, że pojawił się właściwie epizodycznie.
Świat opisany przez Sarah J. Maas to właściwie zagadka. Niby wspomina ona o jakichś bogach, ale nic więcej o nich nie pisze. Nie napotkamy tam charakterystyki polityki króla. Podbija inne krainy, ale w jaki sposób? Cóż, pozostaje się nam tylko domyślić. Podobnie sprawa wygląda z innymi, nawet ważniejszymi kwestiami, takimi jak np. sytuacja innych grup społecznych, niż arystokraci. Irytowało mnie również to nijak uzasadnione mieszanie epok. Z jednej strony walka na miecze, posługiwanie się łukiem, bale, król etc., z drugiej zaś fortepian i bilard, czyli rozrywki znane dopiero od renesansu! Fantasty czytam od niedawna, ale spytałam o to kilka bardziej zaznajomionych z nim osób i wszystkie zgodnie potwierdziły, że autorzy raczej nie porywają się na taki misz-masz.
Podsumowując, "Szklany tron" jest wydumany. Domyślam się, że miało być intrygująco, młodzieżowo i najlepiej jeszcze z przesłaniem, ale zwyczajnie nie wyszło(i to na wielu poziomach). Jedynym pozytywem, jaki udało mi się w niej dostrzec, są częste zwroty akcji(gdyby nie one, chyba porzuciłabym czytanie tej pozycji po mniej więcej pięciu rozdziałach). Niestety, nad przeprowadzaniem intryg oraz opisach wszelkiej maści, pani Maas musi naprawdę mocno popracować. Jako duży minus wskazałabym również to, że sam napis na przodzie okładki zdradza jej zakończenie...


wydawnictwo: Uroboros
data przeczytania: 30.04.2017
ocena: 2/10
♢ Książka przeczytana w związku z udziałem w Tygodniowych Wyzwaniach Książkowych.
24.04.2017 - 30.04.2017 - Książka na literę "S" 
 ~*~
 
źródło okładki: empik.com


You May Also Like

8 komentarze

  1. Szkoda, że książka nie sprostała Twoim wymaganiom, czasami tak bywa, zaleca się wówczas sięgnięcie po kolejną przygodę czytelniczą. ;)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi sie Twoj sposob recenzowania - z humorem i dystansem. Mimo, że ksiązka jest slaba, nie obrazilas zadnego jej fana, po prostu rzetelnie podeszlas do tematu. Brawo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mój gatunek. Natomiast doceniam Twój sposób recenzowania

    OdpowiedzUsuń
  4. Co tam fortepian! Bilard i pies z kokardką to moi faworyci!
    Ja tam od dawna krzyczę, że to zła książka, ale w blogsferze mało kto zdaje się posłuchać i pomyśleć :c

    OdpowiedzUsuń
  5. Też zwróciłam uwagę na marysuizm Celaeny oraz jej niesamowite talenty. Podejrzewam, że powodu należy się doszukiwać w tym, kiedy tak naprawdę Maas stworzyła tę historię. W podziękowaniach czy jakimś posłowiu pisała, że pomysł powstał, gdy była nastolatką i to wtedy spisała pierwszą wersję Szklanego tronu. Widać ten infantylizm na każdym kroku - w tych kuksańcach, o których pisałaś, w genialności i równoczesnej delikatności Celaeny, w jej umiejętności gry na fortepianie, zamiłowaniu do czytania i zakupów oraz strojenia się.

    Poza tym książka była nudna. Niewiele się w niej działo i uważam, że ta rywalizacja nie powinna zająć całego tomu.

    Za to w przeciwieństwie do Ciebie, ja jestem zaintrygowana tym światem i żałuję, że Maas nie rozwinęła wątku, bo fragmenty dotyczące magii były godne uwagi.

    O, a z absurdów nie bawił Cię 18-letni dowódca gwardii królewskiej? :D

    Generalnie szkoda, że trafiasz na tak słabe fantasy, bo to prosta droga do zniechęcenia się do gatunku. Może spróbuj czegoś, co nie jest opisywane jako young adult? W fantastyce młodzieżowej bardzo trudno znaleźć coś godnego uwagi i mimo że sama mam kilka pozycji, które lubię, to nie odważyłabym się ich polecić, bo wiem, że nie są doskonałe.

    Może zamiast tego lepiej sięgnąć po coś z wyższej półki? Może Pan Lodowego Ogrodu, Opowieści z meekhańskiego pogranicza (o ile nie brzydzisz się krwi i lubisz okołomilitarne klimaty), anielska seria Kossakowskiej (szczególnie opowiadania - Żarna niebios), Kłamstwa Locke'a Lamorry, Elantris, Malowany człowiek lub trylogia Skrytobójcy (zaczyna się od Ucznia Skrytobójcy)? Nie ręczę, że wszystko Ci się spodoba, ale każdą z tych książek/serii postawiłabym dużo wyżej niż zdecydowaną większość młodzieżówek.

    Życzę powodzenia w szukaniu idealnej książki fantastycznej :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie przypadkiem 22-letni? Wydawało mi się, że był kilka lat starszy od Celaeny, ale nie na tyle, żeby uważała go za starego borsuka :P
      Baaardzo dziękuję za polecenia! Nie wszystkie znam, więc chętnie o nich poczytam i zobaczę, które podobają mi się z opisu fabuły. Z wymienionych przez Ciebie, w planach mam na pewno "Pana Lodowego Ogrodu". Czekam aż zmniejszy się mój stos książek do przeczytania i aż ten tytuł będzie wolny w bibliotece, a wtedy na pewno po niego sięgnę. Poza tym, mam też w planach sagę o Wiedźminie. Zaczęłam ją czytać kilka lat temu, stanęłam bodajże na drugim lub trzecim tomie, i już niewiele pamiętam z tego, co się działo, dlatego zacznę od nowa, ale dopiero w wakacje, żeby mieć wszystko "na świeżo" ;)
      Powiem Ci, że lubię dementować świetność YA. Czasem mam wrażenie, jakbym czytała opowiadania z Wattpada i dziwię się, że ktokolwiek to w ogóle wydał, a tym bardziej, że zdobyło to takie dobre opinie (i wcale nie tylko od nastolatek!) :P
      Dziękuję za komentarz oraz życzenia. Także mam nadzieję, iż uda mi się taką odnaleźć (serią również bym nie pogardziła!), póki co to honorowe miejsce zajmuje chyba właśnie Wiedźmin.

      Usuń
    2. A może miał 22 lata... W sumie pamiętam tylko, że był irracjonalnie młody, jak na to stanowisko.

      Ja co jakiś czas daję się złapać w sidła jakiejś młodzieżówki i potem załamuję ręce. Ostatnio zjechałam od góry do dołu Diabolikę, która mogłaby być całkiem niezłą książką, gdyby była o połowę krótsza, miała zapowiadaną bohaterkę, a autorka znała podstawowe prawa fizyki i nie stworzyła tak nielogicznego świata, że cała reszta nie miała dla mnie znaczenia.

      Wiedźmina lubię bez większych zastrzeżeń (mój kot ma nawet imię jednej z postaci), ale np. trylogia husycka jest dla mnie nie do strawienia. Sapkowski jako człowiek też do mnie nie przemawia.

      Usuń
  6. Ja książkę polubiłam i spojrzałam na nią nieco mniej krytycznym okiem. Taka miła i przyjemna odskocznia. Ale co do wad, które przedstawiłaś, to w sumie zgadzam się, otworzyłaś mi na nie oczy, bo wcześniej nie patrzyłam na tę książkę w ten sposób. Przy kolejnym tomie, który właśnie rozpoczynam będę patrzyła na twórczość Maas bardziej surowo. Niestety przez serię "Dworów" patrzę na twórczość autorki łagodniej, bo tamte książki były super.

    OdpowiedzUsuń