Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 sierpnia 2017

''Charlie'' - Stephen Chbosky


O "Charliem" słyszałam kilkakrotnie zanim zdecydowałam się po niego sięgnąć. Przeważyła o tym opinia w ogóle nieczytającej osoby, która dzięki niej została regularnym czytelnikiem. Przeczytałam też wiele pozytywnych wpisów na Lubimy Czytać. Przekonały mnie do tego, by przeczytać tę pozycję, choć nie należę do fanek literatury młodzieżowej. Jak ją oceniam?

środa, 12 lipca 2017

''Eragon'' - Christopher Paolini


"Eragona" często polecano na książkowych grupach dyskusyjnych jako fajną lekturę do rozpoczęcia swojej przygody z fantasy. Skuszona licznymi rekomendacjami czytelników oraz wysoką ocenę na LC, postanowiłam, że sięgnę po nią. Jeżeli chcecie dowiedzieć się, czy mi się spodobała, to zachęcam do zapoznania się z dalszą częścią recenzji.

wtorek, 4 lipca 2017

''The Call. Wezwanie'' - Peadar Ó Guilín


"The Call. Wezwanie", to książka, której przeczytanie odpuściłam sobie zaraz po jej premierze. Sięgnęłam po nią teraz, ze względu na to, że nie chciałam zostawiać luki w żadnym bookathonowym wyzwaniu, a trudno byłoby mi przeczytać jednego dnia science fiction, którego nie jestem fanką, dlatego wybór padł na tę młodzieżówkę w klimacie fantasy. Czy mi się podobała?

piątek, 16 czerwca 2017

''Diabolika'' - S.J. Kincaid


"Diabolika" to moje pierwsze zetknięcie ze sci-fi, na które - jak udało mi się zaobserwować w ciągu kilku ostatnich miesięcy - zapanowała pewnego rodzaju moda. Do tej pory w ogóle nie ciągnęło mnie do kosmicznego czy międzyplanetarnego motywu, ale maszyny nieznające uczuć, gotowe mordować z zimną krwią, to coś, co zdecydowanie przyciąga uwagę, pewnie nie tylko moją, dlatego dziś rozwiążę kwestię tego, czy warto sięgać po YA o takiej tematyce.

środa, 31 maja 2017

''Harry Potter i Przeklęte Dziecko'' - J. K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne


Moja przygoda z Harrym Potterem zaczęła się w gimnazjum. Sięgnęłam po pierwszy tom serii ze znudzenia, zmuszona przesiedzieć dwie lub trzy lekcje w szkolnej bibliotece. Czytałam wolno i z trudem dobrnęłam do połowy książki, a potem odłożyłam ją z powrotem na półkę i nie wróciłam do niej przez kolejnych kilka lat. Jakiś czas temu postanowiłam zrobić do niej drugie podejście i w ciągu około miesiąca udało mi się przeczytać całą serię HP. No, właśnie. Prawie całą, bo w międzyczasie wyszedł ósmy tom, "Harry Potter i Przeklęte Dziecko".
Jeśli nie czytaliście poprzednich części z tej serii, a jesteście nimi zainteresowani i nie chcecie sobie spoilerować, to poczekajcie trochę z przeczytaniem dalszej części recenzji. Musiałam nawiązać do treści książki, żeby móc uzasadnić swoją ocenę na jej temat, a ta - niestety - nie będzie zbyt pozytywna.
Poprzednie tomy udawało mi się przeczytać bardzo szybko (nawet w ciągu jednego dnia), mimo sporej ilości opisów oraz magicznych pojedynków, do których nie byłam przyzwyczajona przez bardzo sporadyczne sięganie po fantastykę. Z tą częścią męczyłam się dwa dni i nie mam ochoty do niej więcej wracać. Zaraz opowiem dlaczego.
Zacznę od tego, że po raz pierwszy miałam okazję czytać książkę pisaną w formie scenariusza. Wcześniej J.K. Rowling bardzo dobrze posługiwała się opisami i były one bardzo mocną stroną serii o Harrym Potterze. Nadawały jej magicznego, tajemniczego klimatu, zaskakiwały czytelnika treścią. "Harry Potter i Przeklęte Dziecko" przez ich brak, owocujący jedynie w suche dialogi, bardzo stracił. Poza tym, odnosiłam wrażenie, że pierwowzory postaci uległy kompletnej zmianie. Najbardziej rzucało się to w oczy przy tytułowym bohaterze oraz jego dwójce przyjaciół. Nie można tego jednak uznać za zaletę.
Uważam także, że książka niewiele wspólnego ma z resztą serii i całkowicie do niej nie pasuje. Być może odebrałabym ją nieco lepiej, gdyby została wydana w formie powieści, tak samo jak "poprzedniczki". Tytuł jest bardzo mylący. Harry'ego jest tam na lekarstwo. Akcja skupia się na niebezpiecznych przygodach jego syna, Albusa oraz przyjaciela chłopca, Scorpiusa. Harry nie sprawdza się jako ojciec. Przejawia dość narcystyczne zachowania, sprawił na mnie zadufanego w sobie. Kompletnie to do niego nie pasowało, patrząc przez pryzmat pozostałych tomów. U Hermiony została zatarta jej główna cecha - inteligencja, natomiast to, co stało się z Ronem, aż trudno mi opisać słowami. Zdecydowanie bardziej przypomina on w "HP i Przeklętym Dziecku" jednego ze swoich braci, niż samego siebie, co mnie zasmuciło.
Podsumowując, jest to pozycja bardzo sucha i obdarta z całej magicznej atmosfery, jaka towarzyszyła siedmiu poprzednim tomom. Ma z nimi bardzo niewiele wspólnego i aż trudno mi uwierzyć, że sztuka była pisana przez J.K. Rowling. Nie zawiodła mnie, ale chyba tylko dlatego, że przeczuwałam, ile może ona stracić, jeśli odbierze się jej to, co najbardziej wyjątkowe i charakterystyczne. Poleciłabym ją tym, których zainteresował Albus oraz są ciekawi, jak potoczą się jego losy.


wydawnictwo: Media Rodzina
data przeczytania: 21.05.2017
ocena: 3/10
♢ Książka przeczytana w związku z udziałem w Tygodniowych Wyzwaniach Książkowych.
15.05.2017 - 21.05.2017 - Książka roku 2016 LubimyCzytać 
 ~*~
źródło okładki: empik.com
Szablon stworzony z przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.