''The Call. Wezwanie'' - Peadar Ó Guilín

by - 22:52


"The Call. Wezwanie", to książka, której przeczytanie odpuściłam sobie zaraz po jej premierze. Sięgnęłam po nią teraz, ze względu na to, że nie chciałam zostawiać luki w żadnym bookathonowym wyzwaniu, a trudno byłoby mi przeczytać jednego dnia science fiction, którego nie jestem fanką, dlatego wybór padł na tę młodzieżówkę w klimacie fantasy. Czy mi się podobała?
Akcja książki osadzona została w Irlandii, w alternatywnej rzeczywistości, w której istnieje Wróży Lud. Został on wygnany z terenów, jakie zajmował, za co teraz mści się na ludziach. Każdego dnia wzywa do swojego świata dzieci oraz młodzież, tym samym zmuszając ich do walki o życie lub do ucieczki. Na co dzień od dziesiątego roku życia uczą się one niezbędnych do tego umiejętności w szkołach przetrwania. Tam czekają je treningi i testy, dzięki którym zwiększą swoje szanse na powrót. Trzy minuty i cztery sekundy w świecie, z którego znikają, to dwadzieścia cztery godziny, jakie muszą przetrwać w świecie Sidhe, co wiąże się ze stanięciem oko w oko ze swoimi największymi lękami, cierpieniem oraz potworami.
Sam zarys fabuły bardzo mi się podobał. Kojarzyłam go z dystopią i "Igrzyskami śmierci", których pierwszy tom wspominałam pozytywnie. Niestety, w tym przypadku moja ona ocena nie będzie tak dobra, ponieważ natrafiłam na zbyt wiele błędów logicznych, absurdalnych sytuacji występujących jednocześnie, żeby ta książka mi się spodobała. Zacznę od głównej bohaterki, którą jest czternastoletnia Nessa. Mimo choroby, przez którą cierpi na porażenie nóg, decyduje się ona wziąć udział w Wezwaniu. Ćwiczy razem z innymi uczniami i tu pojawia się moja pierwsza uwaga - skoro jest słabszej kondycji, to dlaczego podczas zajęć praktycznych bije na głowę nawet najlepszych rówieśników? To w ogóle nie ma sensu, tak samo jak moment, w którym wspina się - wyłącznie przy pomocy własnych rąk - po balkonowym bluszczu(zdradzę wam tylko tyle, ponieważ pojawia się to w zasadzie na samym początku książki). Jakkolwiek przeszkolona nie jest, nawet dorosłej i w pełni sprawnej osobie trudno byłoby tego dokonać. Pojawiają się też fragmenty, które zakrawają o absurd, oto jeden z nich: "(...)Niedługo potem znajdują ją psy. Zawsze kręci się tu ich stadko, rasowych i kundlów. Są wśród nich zarówno okazy agresywne, jak i przyjacielskie, więc kiedy jack russell na nią warczy, to wielki doberman go odpycha. Potem kładzie swoje ciepłe śmierdzące cielsko obok niej i się przytula. Potem podchodzą następne, a w końcu cała ich gromada tłoczy się wokół niej, dysząc, ziewając i puszczając bąki. Nessa zasypia."
Podsumowując, jest to pozycja, która miała szansę na ciekawe rozegranie, ale jedyne co mi się w niej podobało to opis świata, do którego trafiają młodzi bohaterowie, by zmierzyć się z Wróżym Ludem, a także potwory, jakie napotykają tam na swojej drodze. Wątek miłosny w tej książce jest przedstawiony tak nieporadnie, że aż szkoda mi o nim wspominać. Sam Wróży Lud mocno różni się kreacją od tego, jak przedstawiają go w Świadectwach, czyli opisach przeżyć z Wezwań, ich twórcy. Można ich łatwo zabić, sprawiają wrażenie bezrozumnych, infantylnych. Na pewno nie poleciłabym tej książki. Ani do maratonu czytelniczego (bo mimo że nie jest opasłym tomiszczem, to bardzo długo i ciężko mi się ją czytałam; parokrotnie musiałam ją odkładać), ani do przeczytania w normalnych okolicznościach.

wydawnictwo: Czwarta Strona
data przeczytania: 04.07.2017
ocena: 3/10
 ~*~
źródło okładki: bookgeek.pl

You May Also Like

3 komentarze

  1. A moja córcia nosi się z zamiarem przeczytania tej książki, dużo sobie po niej obiecuje, a jak widać niekoniecznie tak będzie. Zobaczymy, jakie będą jej odczucia. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A później i ja sięgnę po książkę, abyśmy miały kolejną okazję do wspólnej dyskusji o literaturze. :)

      Usuń
    2. Nie wiem w jakim wieku, jest Twoja córka, dlatego wolę uprzedzić: w książce występują wulgaryzmy ;)

      Usuń